Biegliśmy kiedyś młodymi plażami wiatr układał włosy falami ciepło miłości dotykaliśmy rankami wtedy pomarańcz siała marzeniami. Pamiętam zapach serc zakochanych wczorajszych pościeli gór potarganych wspólnych snów naszych zapomnianych słów wzrokiem nadziei żegnanych. Uczuciem śniadania wcześnie zrobionego blask pierścienia uśmiechem założonego wspominam dotyk życia obudzonego pierwszej kłótni życiem przyniesionego. Walizki łez dzieci odchodzących białe wstęgi zmarszczek witających pustych pokoi ciszą stojących samotnością dni powiewem wiejących.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz